Inne 8 bit 16 bit NDS PSP Xbox Playstation 2 Xbox360 Wii Playstation 3 PC

Tajne Akta: Tunguska

Po przejściu obydwu części Syberii nie wierzyłem, że powstanie gra przygodowa, która urzeknie mnie bardziej albo przynajmniej tak samo jak historia Kate Walker. Po, najdelikatniej mówiąc, nieudanej produkcji Paradise (nie jest najgorsza, ale nie tego szukam), zwątpiłem w to kompletnie. Wprawdzie wyszedł świetny i innowacyjny Fahrenheit, ja jednak marzyłem o przygodówce „oldschoolowej” jak żółwie ninja.

 

Ci, których interesują zjawiska niewyjaśnione, na pewno natknęli się na wzmiankę o katastrofie tunguskiej. 30 czerwca (według kalendarza juliańskiego) 1908 roku w Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguska nastąpiła wielka eksplozja. Drzewa w promieniu kilkudziesięciu (!) km zostały powalone, a zjawisko można było ujrzeć z odległości nawet do 1500 km i usłyszeć z 3 razy większej. W wielu miastach Europy w nocy było tak, jakby słońce nie zaszło. Zostało podjętych wiele badań i ekspedycji w celu wyjaśnienia przyczyny katastrofy. Jednak opinie naukowców są skrajne. Przyjęto tezę, iż był to meteoryt, choć tak naprawdę nie został po nim żaden krater.

 

Tajne Akta: Tunguska całkiem sprawnie wplątuje fantastyczny wątek w prawdziwą historię. Główną bohaterką jest urzekająca Nina Kalenkowa, która zastaje pracownię ojca jakby po przejściu huraganu, a nikt nie wie, gdzie zniknął jej tato. Wystraszony sprzątacz mamrocze coś o ludziach bez twarzy, detektyw zachowuje się, jakby nasza postać była zamieszana w zabójstwo zaginionego Władimira Kalenkowa, a pracownik muzeum wydaje się być zbyt tępy, by zauważyć, że w pokoju obok stało się coś podejrzanego. Wyjaśnia on dziewczynie, że jej ojciec brał udział w ekspedycjach w okolice Tunguski. Jak na ironię, ten młody chłopak to druga postać w grze, którą dane nam będzie „pogłówkować”. Max Gruber, bo o nim mowa, to dobry znajomy ojca Niny i jest chyba jedyną osobą, której dziewczyna może zaufać.

 

Mimo, iż Tunguska jednoznacznie kojarzy się z Syberią, nie będziemy tu szukać magicznej wyspy pełnej mamutów. Ba, lokacje, które dano nam zwiedzić, przypominają te z przygód Lary Croft. Kuba, Niemcy, Irlandia, Rosja to tylko część miejsc, w których przeżyjemy przygodę swego (a w zasadzie Niny) życia. Dziewczyna, która straciła matkę nie cofnie się przed niczym, by odnaleźć ojca. Nie chciałbym zdradzić zbyt wielu elementów z fabuły – powiem tylko, że nigdy nie wiadomo, kto w grze tak naprawdę jest przyjacielem, a kto tylko udaje.

 

Tunguska to klasyczna gra typu point and click. Posiada wszystko, czego takiej produkcji potrzeba. Mamy więc dwójkę bohaterów, Ninę i Maxa, którzy mają wspólny cel i czasem wzajemnie sobie pomagają. Misje, w których potrzeba zaangażowania obu postaci, uważam za miłą alternatywę od ogranego „ja przeciwko wszystkim”. Z drugiej strony, jako typowa przygodówka, Tajne Akta: Tunguska spisuje się znakomicie. Interfejs jest prosty i przejrzysty. Ważne notatki przeglądamy w dzienniku. Poruszamy się lewym przyciskiem myszki i używamy/zabieramy/dołączamy wybrany przedmiot, a prawym oglądamy lub rozdzielamy na swoistym "pasku narzędzi". Z większością zaprezentowanych zagadek nie miałem DUŻEGO problemu, ale niektóre, mimo iż logiczne jak dwa plus dwa, „zagięły” mnie i przyznaję się, że parę razy skorzystałem z poradnika. Łamigłówki są niebanalne i nie kojarzą się zbytnio z zagadkami z innych produkcji, co jest niewątpliwie dużą zaletą. Najbardziej utkwił mi w pamięci etap, w którym musiałem wykorzystać biednego kota do swych niecnych celów.
Tytuł nie ogranicza gracza żadnymi „czasówkami”, nie pozwala też przechodzić do następnego obszaru gry, jeśli nie zostały rozwiązane przewidziane łamigłówki. Natomiast jeśli ktoś po raz pierwszy chciał zaznać tej rozkoszy dla umysłu, jaką jest gra przygodowa, a nie chce korzystać z poradnika, twórcy przygotowali miły bonus. Otóż, po wybraniu przycisku pomocy, na ekranie podświetlone są wszystkie miejsca, na których warto skupić uwagę.

 

Sama gra wydaje się być skierowana wbrew pozorom w stronę starszych graczy. W każdym zwiedzanym miejscu daje się odczuć inny klimat. „Klozetowy” humor w pociągu w Rosji czy zakrwawione zwłoki w podziemiach szpitala nie zrobią już wrażenia na małych, zadziwiająco szybko dorastających pociechach, ponieważ znają takie sytuacje z innych produkcji. Mimo wszystko, jeśli ta gra ma być prezentem dla 8-latka, to lepiej kupić mu Syberię. Obawiam się, że bałby się agentów FSB, jak agenta Smitha z Matrixa, a sposób, w jaki członkowie misternej sekty, patrzący z boku na poczynania bohaterki, zajmują się niewygodnymi im ludźmi, mógłby być zbyt drastyczny. Tajne Akta: Tunguska jest dostępna dla graczy od 12 lat. Mimo drastycznych scen, grafika jest na tyle przyjemna dla oka, że wizyta we wspomnianej piwnicy nie była odrażająca. Oprawa gry, jako całość, urzeka – ma własny styl, inny od perfekcyjnych teł Syberii i grafiki Najdłuższej Podróży. Tutaj mamy do czynienia z połączeniem trójwymiarowego i dwuwymiarowego środowiska, gdzie woda przepływa w strumyku, a pokojowy wiatrak obraca się leniwie. Lokacje zostały wykonane starannie, ale mimo świetnej grafiki i nadmiaru detali, gra chodzi bez zarzutów nawet na kilkuletnich komputerach.

 

Już po samym menu głównym przeczuwałem, iż gra ma wspaniałe udźwiękowienie. Każda lokacja posiada własny zestaw dźwięków, od spokojnego szumu wiatru po dziwne echa. Utwory muzyczne zastosowano nie na siłę, ale by podkreślić nastrój. Nie miałem niestety okazji, by zapoznać się z oryginalną wersją językową produkcji. Słyszałem tylko, że główna bohaterka ma tam głos, który pobudza mężczyzn. Jednak polonizacja wyszła Cenedze całkiem poprawnie. Nie jest idealna, gdyż główni bohaterowie, mimo iż brzmią dobrze, nie zawsze wczuwają się w swoje role. Warto też wspomnieć o tym, że na każdym etapie postacie poboczne brzmią w zasadzie tak samo.

 

Mam pewną wadę, której nie mogę się pozbyć – nawet jeśli tytuł jest w rodzimym języku, lubię śledzić napisy. Wyłapałem tylko parę literówek, które jednak w niczym nie przeszkadzają. Głosy Niny i Maxa uwiarygodniają wirtualnych bohaterów, więc polonizację jako całość uznaję za dobrą.

 

Trochę głupio recenzować tytuł, w którym można przyczepić się w zasadzie jedynie do jego polonizacji. Jak by nie patrzeć, gra pochłonęła mnie kompletnie i zabrała kawał czasu z życia (jak się dobija dwudziestki, to człowiek liczy każdą straconą sekundę).
Jednak bez wahania mówię – było warto! Dawno nie widziałem klasycznej pozycji przygodowej, która posiadałaby wszelkie cechy, za które kocham ten gatunek, i miałaby tyle niebanalnych zagadek. Od razu polubiłem postać seksownej Niny, Max też okazał się ciekawym bohaterem. Może nie mam ilorazu inteligencji Sharon Stone, ale czasem sam siebie zadziwiam, że radzę sobie z takimi grami coraz lepiej. Tunguska wydana jest przez Cenegę na płycie DVD w pełnej polskiej wersji językowej w cenie 79,90 zł.

 

Kiedy ostatniego wieczoru było całkiem jasno, trochę się wystraszyłem. Czy taka katastrofa może się jeszcze raz wydarzyć w najbliższym czasie i zniszczyć ludzkość? Wierzę, że póki powstają takie dobre gry jak Tajne Akta: Tunguska, świat się nie zawali.

 

minusy:
plusy:
Ocena końcowa:

9.2

Dźwięk:9
Grafika:10
Gameplay:10
Żywotność:9
pegi 12+pegi wulgarny język
Producent: Fusionsphere Systems
Dystrybutor PL: Cenega Poland
Premiera PL: 26.10.2006
Dystrybutor: Deep Silver
Premiera: 01.09.2006
oficjalna strona www
zalecane:

Brak danych

wymagania minimalne:

Procesor: Pentium III 1100 MHz

Pamięć: 256 MB

Grafika: Zgodna z DirectX 32 MB

System: Windows 2000/XP, Wymaga: DirectX 9.0,

Dźwięk: Zgodna z DirectX

Napęd: DVD-ROM,