Inne 8 bit 16 bit NDS PSP Xbox Playstation 2 Xbox360 Wii Playstation 3 PC

Parasite Eve

art01.jpgObserwując sytuację gier na PSone w latach wczesnej jej egzystencji można było zauważyć pewną prawidłowość. Wiele dobrych tytułów nie było wydawanych w Europie. Bardzo ceniona dziś przez europejskich graczy firma Square wydała wiele bardzo dobrych gier, które nie zdołały dotrzeć do Europy, a niektóre nawet nie przekroczyły granic Japonii. Takie tytuły jak Brave Fencer Musashi, Bushido Blade 2, Xenogears czy pierwsza Saga Frontier nie zaszczyciły swoją obecnością granic Starego Kontynentu. Dobrych tytułów zapewne było jeszcze wiele, ale ja chcę opisać ten, który mnie bardzo przypadł do gustu. Chce Wam dziś przedstawić pierwszą część Parasite Eve.

 

Udało mi się dotrzeć do tej gry dopiero po pewnym czasie. Jednak w przypadku tej pozycji czekanie zostało bardzo sowicie wynagrodzone. Ale po kolei. Akcja Parasite Eve rozgrywa się w Nowym Yorku, a bohaterką całej opowieści jest urocza policjantka o imieniu Aya Brea. Poznajemy naszą bohaterkę w momencie, kiedy udaje się ona do opery. Ten niewinny wieczór przeobraża się jednak w coś, co wciągnie Aye w wir wydarzeń, podczas których dowie się ona wiele o swojej przeszłości. Podczas trwania opery nagle ludzie zaczynają się samoistnie zapalać. Jak się okazuje sprawcą całego zamieszania jest nikt inny tylko diva operowa. Kontrolę nad nią przejęła Eve - forma życia nieznanego pochodzenia. Jak to w większości takich przypadków bywa Aya, jako dzielny stróż prawa postanawia zająć się sprawą i w tym momencie zaczyna się nasza przygoda. Parasite Eve to jeden z pierwszych przedstawicieli survival horrorów, jednak jest to horror w typowo japońskim stylu. Nieco egzotyczny, i ludziom bardzo przyzwyczajonym do splatterowej serii RE czy psychodelicznego SH może się on na początku wydawać troszkę dziwny. Ale po kolei. Mamy tradycyjne prerenderowane lokacje i trójwymiarowe postacie, które się po nich przemieszczają. Jednak już tutaj widać wpływ RPGowych korzeni Square - praca kamery i ujęcia bardziej kojarzą nam się z serią Final Fantasy niż Resident Evil. Jednak nie jest to absolutnie wadą! Kamera jest prowadzona bardzo starannie. Co prawda nie ma tu tak śmiałych ujęć jak w RE, jednak to co jest buduje nastrój. Kamera umieszczona jest z większym rozmachem. Często jest daleko od naszej bohaterki, ukazuje dużą część terenu. Innym razem jest blisko, pod dziwnym kątem. Jeśli już jesteśmy przy RPGowym prowadzeniu kamery to nie można nie wspomnieć o tym, co w Parasite Eve jest najwspanialsze - czyli właśnie elementy RPG. Aya w miarę pokonywania kolejnych przeciwników otrzymuje doświadczenie, co pozwala jej podnosić swoje umiejętności. Każdy level up to poza zwiększoną ilością HP także tak zwane Bonus Points, które możemy przeznaczyć na rozwój cech naszej bohaterki (szybkość, pojemność plecaka...) lub konkretnej broni czy zbroi. Mamy również do czynienia z magią - tutaj reprezentowaną przez Parasite Energy. W miarę rozwoju postaci dostajemy nowe czary. Zestaw nadprzyrodzonych zdolności Ayi jest całkiem szeroki i obejmuje zarówno zaklęcia leczące, wspomagające jak i ofensywne. Parasite Energy regeneruje się sama, jednak dzieje się to coraz wolniej w miarę jak jej używamy. Już po pierwszych kilku minutach gry wciąga nas ona głębeve021.jpgoko i chcemy poznać kim naprawdę jest Eve, dlaczego robi to co robi i w końcu skąd u Ayi takie zdolności i dlaczego Eve rozmawia z nami, jakby była naszą starą znajomą? Nie wszystkie fakty wyjaśniają się do końca co sprawia, że nad niektórymi rzeczami trzeba się będzie zastanowić lub zagrać w część drugą, w której mamy wszystko wyjaśnione. Ale przecież to Square, więc jeśli chodzi o fabułę i rozgrywkę możemy spodziewać się najlepszego. Również miejscówki jakie przyjdzie nam odwiedzić są niczego sobie. Central Park, stare magazyny, zrujnowany posterunek policji, muzeum czy szpital na pewno dostarczą wielu wrażeń i nie pozwolą się nudzić. Square zaprojektowało lokacje z dużym rozmachem. W przeciwieństwie do serii RE nie mamy do czynienia z małym wycinkiem terenu. Tutaj zwiedzamy całe miasto starając się rozwikłać zagadkę. Do poszczególnych lokacji przenosimy sie wybierając je na trójwymiarowej mapie miasta. Dopiero po dotarciu na miejsce widok staje się klasyczny i przejmujemy sterowanie nad Ayą. To również coś nowego i raczej niespotykanego w innych survival horrorach. Aha - sama gra oparta jest na powieści napisanej przez Hideaki Sena.

Ogólny zarys fabularny i sposób rozgrywki już Wam przedstawiłem, jednak warto wspomnieć jeszcze o inwentarzu naszej pani policjant i systemie walki. Aya podczas pogoni za Eve znajduje wiele rodzajów broni i zbroi. Każda broń i zbroja oprócz podstawowych współczynników takich jak siła, zasięg czy obrona posiadają także cechy specjalne. Dla broni może to być potrójny strzał w ciągu jednej kolejki, strzał zatruwający czy odnawianie HP przy trafieniu. Zbroje natomiast mogą dodawać nam miejsca w inwentarzu, chronić przed niepożądanymi efektami czy pozwalać zawsze zaatakować jako pierwszym. Co więcej każda broń czy zbroja ma kilka wolnych miejsc na umieszczanie dodatkowych „zdolności". Dokonujemy tego za pomocą narzędzi zwanych Tool. Za pomoca Tooli możemy wymontować każdą cechę z danego przedmiotu i przenieść ją do innej. Również podstawowe parametry, czyli siła, zasięg i ilość naboi w magazynku można przenosić i sumować z innymi, co zwiększa siłę broni. Ale uwaga - po takiej operacji tracimy przedmiot, z którego coś wymontowywaliśmy, więc trzeba to robić uważnie. Swobodę majsterkowania możemy mieć dopiero po znalezieniu odpowiednich bonusowych przedmiotów, jednak są one trudne do zdobycia. Sporządzenie dobrej broni znacznie ułatwia rozgrywkę i daje sporo satysfakcji. Szczególnie jeśli mamy okazję dobrze taką broń wykorzystać a to z kolei umożliwia bardzo dobry system walki. Tak jak w Finalu mamy tu pasek ATB, który po napełnieniu pozwala nam na pe_shot1.jpgprzeprowadzenie akcji. Prędkość jego napełniania rośnie wraz z naszym levelem i ilością punktów BP jakie na tę cechę przeznaczamy. Jak już chcemy zaatakować wciskamy kółko i dookoła naszej bohaterki pojawia się kula symbolizująca zasięg. Każdy przeciwnik, który znajdzie się w kuli może zostać zaatakowany. Jeśli posiadamy broń z możliwością oddania kilku strzałów w jednej kolejce to możemy albo wpakować wszystkie w jednego potwora albo rozdzielić strzały na kilka kreatur. Pamiętajmy tylko, że podczas strzelania Aya nie rusza się a jeśli potwór zginie po mniejszej ilości strzałów niż na niego przeznaczyliśmy Aya i tak będzie dalej strzelać, narażając się na atak. Ilość przeciwników oraz ich zachowania zmuszają do obmyślenia odpowiedniej taktyki. Na naszej drodze stają bowiem zarówno słabe ale bardzo szybkie i liczne pokraki, jak i kolosy, które wytrzymują mnóstwo trafień. Ponadto mogą zatruwać, paraliżować itp. Rozwinięcie tego systemu walki znalazło miejsce w Vagrant Story, a i wiele nowych gierek korzysta z podobnego pomysłu. Jak widać nie zestarzał się on tak bardzo. Ale strzelanie to nie jedyna rzecz jaką możemy podczas walki zrobić. Wciskając Start przechodzimy do menu gdzie możemy użyć przedmiotu czy wykorzystać Parasite Energy. Po każdej walce otrzymujemy przedmioty i doświadczenie. Pamiętajcie jednak, że plecak Ayi jest ograniczony i nie da się unieść wszystkiego - wiele rzeczy trzeba będzie wyrzucić albo magazynować w skrzyni na posterunkuOprawa Parasite Eve troszkę się już zestarzała jednak biorąc pod uwagę wiek tej gry (1996) to jest bardzo dobrze. Grafika jak na owe czasy była rewelacyjna. Dziś rażą trochę tła w niskiej rozdzielczości, którym brak szczegółów. Ale wiek robi swoje i taka jest kolej rzeczy. O ile do teł można się przyczepić, to uważam, że modele postaci nic nie straciły. Powiem nawet, że podobają mi się bardziej niż te z drugiej części. Przede wszystkim animacja bohaterki jest o niebo lepsza i nie mamy uczucia, że biega ona w powietrzu i robi gigantyczne kroki. Sylwetki potworów również bardziej przypadły mi do gustu. Zmutowane zwierzęta w Zoo, szczury, gigantyczny pająk i krab czy w końcu bezkształtne mutanty bardziej pasują do klimatu PE niż nibyzombiaki, zmutowane konie czy przerośnięte króliki z uszami gremlinów jakie widzimy w dwójce. Poza tym ich wykonanie jest bez zarzutu - są szczegółowe i ładnie animowane. Sama Aya też wygląda niczego sobie - szczególnie w bankietowej sukni :). Największa bolączką graficzną są sekwencje filmowe - niestety, są bardzo słabe. O ile sceny metamorfozy czy przelot myśliwców nad miastem są w porządku to w innych widać braki - szczególnie w modelach postaci. Twarz4645463swlefront.jpg Ayi jest paskudna a ona sama rusza się jakoś sztucznie. Ale z drugiej strony była to chyba pierwsza gra w której renderowane animacje zostały użyte na taka skalę i wtedy naprawdę zachwycały. Dziś jednak trzeba przymknąć na nie oko i cieszyć się całą resztą bo jest naprawdę w porządku. Grafika się postarzała, ale muzyka nic nie straciła ze swojej doskonałości. Kawałki jakie na potrzeby tej gry skomponowała Yoko Shimomura są genialne i bezproblemowo wytrzymują konkurencję nawet z muzyką z Silent Hill. Znajdziemy tu zarówno szybkie techniczne i elektroniczne kawałki jak i spokojne, nostalgiczne utwory. Do tego dochodzą utwory ze śpiewem diwy operowej, która przeistoczyła się w Eve. Do tej pory ścieżka dźwiękowa jest bardzo często odgrywana w moim komputerze i nie nudzi mi się ani trochę. Pod tym względem jedynka zostawia dwójkę w tyle. Natomiast efekty dźwiękowe są dobre i nic więcej o nich powiedzieć nie można. Nie wyróżniają się niczym szczególnym i bardzo dobrze spełniają swoją rolę. Oprawa PE jest jednym słowem dobra - widać te kilka latek na karku ale nadal można powiedzieć o Parasite Eve, że ma ładna grafikę i przede wszystkim rewelacyjną muzykę.

Gra „Kwadratowych" nie zawodzi także w kwestii grywalności. Opisany pokrótce przeze mnie system walki, duża liczba broni i przeciwników, bardzo fajni bossowie, typowe dla Square zwroty fabuły oraz ciekawe lokacje nie pozwalają się nudzić. Poza tym 3c92eb6709a009c071970110._aa280_.l.jpgdługi czas rozgrywki jak na survival horror czyli około 15 godzin ucieszy wielbicieli nieco dłuższych eskapad. Ale to nie wszystko co oferuje PE. Po jednokrotnym zakończeniu gry odblokujemy nową opcję, która pozwoli zagrać jeszcze raz jednak ze znacznie podniesionym poziomem trudności ale i z lepszymi akcesoriami do zdobycia. Ponadto na mapie pojawia się nowa lokacja - Chrystler Building. Ta 70-piętrowa wieża kryje w sobie najlepsze przedmioty i zbroje. Jednak, żeby je zdobyć trzeba przeczesać wszystkie piętra, a te generowane są losowo. Każda sekcja podzielona jest na 10 pięter - na końcu zawsze czeka boss. Są to podpompowani bossowie ze zwykłej gry oraz kilku nowych. Ukończenie całego Chrystler Building może być powodem do dumy, bo jest on naprawdę trudny. Jak widać Square zadbał o swoich klientów. Nawet po dwukrotnym ukończeniu gry chce się od czasu do czasu do niej wrócić i odświeżyć sobie przygodę z Ayą Breą. Ja osobiście polecam te grę każdemu. Szkoda, że jedyną możliwością ściągnięcia tej gry jest import ze Stanów lub trudno dostępne aukcje internetowe - gra nie wyszła w wersji PAL. Do tego jej cena potrafi być dosyć wysoka. Jednak jeśli już jakimś sposobem ją znajdziecie na pewno się nie zawiedziecie. Z czystym sumieniem daję jej taką ocenę i jeszcze raz polecam.

Ocena końcowa:

3.3

Dźwięk:8
Grafika:8
Gameplay:9
Żywotność:8
pegi 18+
Producent: Squaresoft
Dystrybutor PL: ---
Premiera PL:
Dystrybutor: Squaresoft
Premiera:
oficjalna strona www
minusy:
plusy:

Odpowiedzi

Re: Parasite Eve

No i w końcu jakaś recenzja interesującego tytułu. Przeczytam później, ale jeśli można to dawaicie wiącej recek gier z szaraka ;p

Szarak? Co sią stało

Szarak? Co sią stało

A co sie miało stać?

A co sie miało stać?

recka na szaraczka

recka na szaraczka