Po dwukrotnym przejściu Fable 2 wiem już, że Peter Molyneux to w dalszym ciągu kłamca z niewyparzoną buźką. Obiecanki przed premierą pierwszego Fable okazały się niepotwierdzonym faktami gadaniem. Przy okazji drugiej części przygotowywaliśmy się na grom z jasnego nieba. Wypasione patenty, genialnie nakreślone postaci, ambitne dialogi, porywającą fabułę, mnogość możliwości w samym świecie gry, jego rozbudowanie i piękną grafikę. Nawet piesek z zaimplementowaną sztuczną inteligencją na bardzo wysokim poziomie miał znaleźć w niej swoje miejsce. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że Peter kolejny raz utrzymywał nas w pewności, że tak właśnie się stanie. I co? I stało się. Problem tylko, że pomimo ogromu bezsensownych głupot, jakimi naszpikowany jest Fable 2, ukończyć można go w zaledwie 10 godzin (!). Dziesięc godzin raczej mało emocjonującej historii...
Identycznie jak w pierwszej Baśni Petera Molyneux, przygodę rozpoczynamy jeszcze za czasów młodości głównego bohatera. Postać sterowana przez gracza (dziewczyna albo chłopak) jest niczym nie wyróżniającą się z tłumu małą istotką, zamieszkującą Bowerstone. Traf chciał, że w Twoim sąsiedztwie znajduje się mroczny zamek rządzony przez nieszczęśliwego i nie wiadomo dlaczego pogrążonego w tęsknocie władcę - Luciena. Co połączy Ciebie i barona? Tutaj się tego nie dowiesz. Powiem tylko, że jest to jeden z niewielu ciekawych wątków głównej linii fabularnej Fable 2. Magiczna pozytywka oferowana przez nieznajomego kupca za pięć sztuk złota w założeniach potrafi spełnić każde życzenie swego posiadacza. Może brzmi to jak tania mrzonka, ale kiedy u Twego boku pojawia się wiedźma Teresa sugerująca, że facet może nawet i nie wie, jak potężny artefakt posiada w swojej kolekcji - dzieciaki postanawiają spełnić swoje marzenia i kupić go od nieznajomego. Później dostajemy kilka zleceń w samym miasteczku, do kieszeni wpadają nam kolejne sztuki złota, kupujemy pozytywkę, wymyślamy życzenie, przenosimy się do samego środka zamku Luciena, a na końcu... akcja wyrywa się o kilkanaście lat do przodu. Przenosi się do momentu, w którym Teresa uznaje, że jesteś już na tyle dorosły, iż możesz wyruszać na spotkanie twarzą w twarz ze swoim przeznaczeniem. I wiesz co? To już koniec ciekawej części fabuły Fable 2. Dalej jest już tylko nudno, przewidywalnie, bezsensownie łatwo i... skandalicznie krótko.
Takie rzeczy, to tylko u Piotrusia
Wielu dopatruje się w Fable 2 drugiego dna. Gra porusza bardzo poważne kwestie moralne i obyczajowe, które w założeniach miały imitować emocjonalność bohatera. Stajemy w niej przed raptem kilkoma wyborami. Zabić i uratować honor kompana, który i tak nie ma już żadnych szans na przeżycie? Poświęcić pewną ilość punktów doświadczenia tylko dlatego, by uratować więźniów przed śmiercią głodową? Być po stronie dobra czy zła? Terroryzować mieszkańców, czy może pomagać im wtedy, gdy tylko tego potrzebują? To pytania stawiane nam przez Petera Molyneux w Fable 2. Ja mam do niego tylko jedno. Mianowicie: i co z tego? System wyborów w grze nie dość, że nie ma praktycznie żadnego przełożenia na rozgrywkę, to na dodatek jest źle skonstruowany i bezsensowny. Bo niby jakie fabularne zwroty akcji przynieść może osobiste zabicie kompana i nakarmienia biednych? Żadne. Z drugiej jednak strony możliwość bycia dobrym albo złym już jakoś przekłada się na samą rozrywkę. Gdy głównym bohaterem będzie bowiem człowiek, którego drugie imię to "Zgwałć, zabij, zakop, odkop, jeszcze raz zabij i jeszcze raz zakop" - możecie być pewni, że nastroje w miastach nie będą najlepsze. Kupcy będą starali się jak najszybciej wygonić nas ze swoich kramów. Strażnicy non-stop będą mieli na nas oko. Dzieci zamiast podbiegać i prosić o ucałowanie, schowają się w kącie i zaczną szlochać. Na pierwszy rzut oka wszystko to wygląda naprawdę bardzo realnie i smakowicie. Problem tylko, że mamy tutaj do czynienia z wrażeniem czysto iluzorycznym.
Najnowsza gra Lionhead Studios jest naprawdę dopracowana, baśniowa i pocieszna, jednak przy tym wszystkim nie wiadomo do kogo skierowana. Dzieciaki nie będą mogły grać ze względu na poruszane w niej tematy seksu, prostytucji, hazardu i chorób wenerycznych (!). Z kolei bardziej dojrzali gracze narzekać będą na bezsensowne ułatwienia Fable 2. Przykłady? Przeciwnicy nie są żadnym wyzwaniem dla głównego bohatera, to raz. Dwa - zginąć się nie da. Trzy - cel kupowania coraz lepszych przedmiotów zanika, bo podstawowym typem oręża także da się bezproblemowo ubić niemal każdego oponenta. Bossowie - jeden z nich nazywa się "Wielki Okruszek - także przy Tobie nie istnieją. Czy tylko ja tutaj czegoś nie rozumiem? Najbardziej wyczekiwany konsolowy RPG tego roku z tak kardynalnymi błędami?
Co jeszcze wkurza? Zbytnia przystępność. Fable 2 to - jakby się głębiej zastanowić - zestaw odjechanych mini-gierek, do którego na siłę wciśnięto jakąkolwiek historię. Oczywiście doceniam możliwośći walki ramię w ramię z psem, kupowania przeróżnych nieruchomości czy posiada żony, jednak gdzie w tym wszystkim odnaleźć prawdziwą esencję RPG-owej rozrywki? Osobiście wolę patetyczne momenty, wielkie bitwy rozstrzygające o losach danego imperium, walki z mitycznymi smokami i całą rzeszę zdecydowanie poważniejszych patentów niż to, co serwuje nam w swojej drugiej Baśni Molyneux. Naprawdę cieszy mnie, że wiele tytułów staje się zdecydowanie bardziej przystępnymi - trafią wtedy do szerszej grupy odbiorców. Mam także nadzieję, że mój dziadek przy pierwszej próbie przejścia jakiejś gry uzna, że wcale nie jest to nic, co nastręczałoby mu jakichś większych problemów. Ale - na Boga! - dlaczego z Fable 2 zrobiono najzwyklejszą w świecie popierdółkę, opowiadającą o poważnych i drażliwych tematach w sposób infantylny i przesłodzony? Uwielbiam, kiedy mogę przejść jakąś grę bez zbytniego napinania mięśni. Tak powinno być z każdą produkcją. Denerwuje mnie z kolei, że jako wytrawny i wprawiony w bojach gracz nie jestem w stanie wycisnąć z produkcji wiele więcej, niż zrobi to moja matka. Potwierdza się tym samym, że granica pomiędzy grą przystępną i pozycją banalną jest bardzo cienka. Na tyle cienka, że nawet ludzie pokroju Molyneux mogą się przy niej zatracić.
Co by jednak o najnowszym dziele Lionhead Studios nie mówić, konkluzja jest jedna - uczestniczenie w życiu świata Fable 2 daje niebywałą frajdę. Koniec i kropka. Gra pomyślana została bowiem w taki sposób, by gracz cały czas miał coś do roboty. Kupowane przez bohatera stragany i kramy mogą w przyszłości przynieść wymierne korzyści. Warto więc mieć ich kilka pod swoim panowaniem. Możliwe jest także założenie rodziny, płacenie bardom by dbali o Twoją legendę i rozgłos, otrzymywanie podarunków i celowe zawyżanie lub zaniżanie wartości przeróżnych domostw. Jeśli bowiem nie zależy Ci na reputacji w mieście (jako zła postać), możesz siłą wejść do upatrzonej posiadłości, zaszlachtować przebywającego w niej właściciela i na drugi dzień tylko patrzeć, jak cena nieruchomości wraz z trupem pikuje w dół. Możesz nawet puszczać bąki! W niektórych momentach odnosiłem autentyczne wrażenie, że w kwestii rozbudowania samo Grand Theft Auto IV może się przy Fable 2 schować.
A jego ciało, dusza i trzy przyciski pada stawały się jednością
System rozwoju bohatera to kalka rozwiązań zastosowanych w pierwszym Fable. Walczymy, wykonujemy zadania poboczne i zdobywamy punkty doświadczenia, za które kupujemy coraz to nowsze umiejętności. Proste. Każda decyzja w grze znajduje swe odbicie w aparycji głównego bohatera. Jeśli bezustannie walczymy bronią białą, bohater stanie się wysportowany, przypakowany i ogólnie "mniam". Z kolei gdy jesteśmy źli, zaczynamy otaczających nas ludzi odpychać kolorem naszej skóry i wyrazem twarzy. Zasada jest prosta. Dobry bohater - sława, chwała, miłość najpiękniejszych niewiast. Zły bohater - wszyscy chcą Cię zabić, wszyscy Cię nienawidzą, ale także boją. Przy okazji doniosę o kolejnej niepotrzebnej nikomu głupotce, która jednak 8-latka może rozbawić. Otóż jeśli nasza postać obżera się słodyczami, otrzymuje po jakimś czasie odpowiedni przydomek. Mnie przypadł akurat... "Grubas" [szkoda, że nie "Pyszny", wtedy dopiero byłby ubaw po pachy - dop. Ramsik]. A co my wszyscy na to? Jak na lato, bowiem poza paroma kosmetycznymi nowościami, Fable 2 jest w kwestii rozwoju bohatera prawie identyczny z poprzednikiem. I nie - "prawie" nie robi tutaj wielkiej różnicy.
Walki z kolei przypominają prostą naparzankę i są - w mojej skromnej opinii - jeszcze bardziej ubanalnione niż te, którymi cechował się... The Elder Scrolls III: Morrowind! W tytule tym była przynajmniej możliwość wykonywania pchnięć, cięć i uderzeń. Zawsze mieliśmy do wyboru trzy rodzaje ataku przy każdej broni, które powodowały różne obrażenia. Wracając jednak do drugiej Baśni - nigdzie jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, w której cały system walki w grze RPG opierałby się na raptem trzech komendach. Odpowiednio, każdy z używanych przycisków wywołuje atak bronią białą, atak dystansowy oraz użycie magii. Koniec. Ciosy wyglądają płynnie i w ogóle nie odczuwa się w ruchach bohatera jakichkolwiek ograniczeń wynikających z dennie głupiego sterowania. Wiecie jak przeszedłem całą grę? Zamiast korzystać z przygotowanych opcji przywoływania kompanów, szycia magią bądź też strzałami, trzymałem miecz i wywijałem nim na lewo i na prawo. Po prostu - dusiłem cały czas jeden i ten sam przycisk, okazjonalnie wykonując jakiegoś bardziej skomplikowanego kombosa (o ile można to tak nazwać). Nie wiedziałem nawet jak wielkie moja broń czyni oponentom szkody. Patrzyłem tylko, jak kolejne ich zastępy padają jak muchy. Ani trochę mniej, ani trochę więcej.
Wspominałem coś o psie? Nie? Nie dziwcie się, bowiem jego rola jest absolutnie marginalna i sprowadza się wyłącznie do okazjonalnego ratowania gracza z przeróżnych opresji. Podobnie jak i my, także i psiak nie może zginąć. Zmienia się wraz z przeobrażeniami bohatera, tak więc nie miejcie śmiesznie wybałuszonych oczu, gdy pewnego razu ujrzycie przy swojej nodze czerwonookiego cerbera. Pupil pomaga nam też przy wykopywaniu skarbów i ładnie wygląda. Merda również ogonkiem, robi słodkie minki i można uczyć go sztuczek ze specjalnie do tego przeznaczonych ksiąg. Boże, magiczne księgi do nauki bezcelowych sztuczek naszego psa w grze RPG XXI wieku (!). Sami oceńcie, czy to szczyt wysmakowanego humoru, czy może kicz i groteska w najgorszym ich wydaniu...
Jednością w pełnym tego słowa znaczeniu
W Fable 2 zaimplementowany został także tryb kooperacji z kumplem. Przyznam się wprost, że po pierwszym ukończeniu gry absolutnie nie miałem ochoty na jego zakosztowanie. Pomyślałem sobie, że jeśli wyglądać ma to identycznie jak piszę dla Was powyżej, z tą różnicą, że bezsensownego naciskania przycisków ma być dwa razy więcej, to podziękuję, wypuszczę kota, wyjdę i zamknę drzwi. Jak było? Dokładnie tak jak napisałem przed momentem. Druga osoba może dołączyć do naszej gry w każdej chwili, czy to za pośrednictwem Xbox Live, czy też zasiadając przy naszej konsoli. Zabawa sprowadza się do wspólnego przemierzania krain Albionu i szlachtowania ramię w ramię takich samych, mało wymagających stworzeń i przeciwników. Z ręką na sercu powiem Wam - nie wiem czego niektórzy recenzenci się w tym doszukują. Przytoczę tutaj raczej głupi przykład Master Chiefa, ale mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi. Halo 3 było bardzo miodnym FPS-em i w nim tryb kooperacji był jak najbardziej mile widziany. Przeciwnicy stanowili tam bowiem jakieklwiek wyzwanie, a sama wielość możliwości taktycznych na polu bitwy wywierała na graczach bardzo pozytywne wrażenie. Fable 2 nie oferuje w tej kwestii praktycznie nic. Nie ma tu dużego wyboru broni (bo i po co, skoro jedna i ta sama wystarczy, by ubić wszystkich), nie ma zaawansowanej sztucznej inteligencji oponentów. Nie ma nawet specjalnie przygotowanych zadań, które wymagałyby występowania w grze dwójki uzupełniających się bohaterów. Słowem - nie ma niczego, co być powinno.
Piękną jednością
Co by jednak nie mówić o Fable 2, w kwestii designu świata gry jest to absolutna czołówka śiatowa. Graficznie nie przedstawia się to wszystko tak różowo - gra wygląda bowiem podobnie do pierwszej Baśni, z tą tylko różnicą, że jest bardziej szczegółowa i w rozdzielczości HD. Nie to jednak jest istotą oprawy Fable 2. Każdy element gry, każda postać, zamek, krzak i Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze jest po prostu idealnie zarysowany! Chylę czoła przed Peterem w kwestii eksperymentatorskiego designu większości charakterów występujących w grze. Niektórym z Was mogą się one wydać dziwne. Faktem jest jednak, że klimat Baśni został 100%-owo zachowany. Dobór barw, zróżnicowanie otoczenia i wprost genialnee efekty czarów tylko dopełniają całości. Wiecie, drugie Fable nie jest najpiękniejszym tytułem tej generacji konsol. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Pewnikiem pozostaje jednak jego nie mający sobie równych design świata. Za to należą się zarówno studiu Lionhead, jak i samemu Peterowi Molyneux gromkie brawa. Szkoda tylko, że tak piękny obraz oprawy graficznej psują odrobinę przydługie czasy ładowania nowych poziomów i lokacji, dochodzące momentami nawet do 30-35 sekund! Dla cierpliwego gracza nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. A już na pewno nie wada.
Muzyka dopełnia jedynie całości. Jest klimatycznie, wręcz doskonale dobrana. Potrafi momentami wywołać aż ciarki na plecach. Zresztą, nie będę się w tej materii zbytnio rozpisywał. Sami uznacie, czy ścieżka dźwiękowa Fable 2 przypadnie Wam do gustu po przesłuchaniu utworu przygrywającego już we wprowadzeniu.
Bezdennie głupie nie-wiadomo-co
Przez całą recenzję nazywam Fable 2 grą RPG, choć w żadnym wypadku nie zasłużyła ona sobie na to zaszczytne miano. Po świetnym początku napięcie tylko systematycznie pikowało w dół. Całą gamę wad gry opisaną macie w kilku powyższych akapitach, radzę się z nimi jeszcze raz zaznajomić przed pójściem do sklepu. Wnioski po dwukrotnym przejściu gry są trzy. Pierwszy: tak, pierwsze Fable było grą ciekawszą. Drugi: tak, pierwsze Fable było grą stosunkowo dłuższą. Trzeci: tak, pierwsze Fable było grą lepszą. Od siebie dodam tylko, że Fable 2 jest jednym z bardziej problematycznych w ocenie tytułów tej zimy. Bo co jak co, ma naprawdę wiele denerwujących wad, głupi system walki i dennie słabych przeciwników o inteligencji woreczka foliowego. Nie porywa. Nie wciąga. Nie zaskakuje. Ukończony został w pełni w przeciągu dwóch dni. Ale... Jest to cały czas stare dobre Fable. I właśnie dlatego nie jestem w stanie skarcić go niższą notą niż ta, którą widzicie kilka centymetrów poniżej. Rzekłem...











Delicious
StumbleUpon
Reddit
Facebook
Wykop.pl
Gwar.pl
Odpowiedzi
Normalnie zmogłem się w
Noxon - 27 październik, 2008 - 21:51Normalnie zmogłem się w sobie i przeczytałem calutką recenzję, bo przyznam się, że prawie nigdy tego nie robię. Jednak gdy zobaczyłem "względnie" niską ocenę to nie mogłem się powstrzymać. Ciekawość mnie rozpierała, co tak bardzo uwierało autora recenzji. Jak się okazało był to najzwyklej typowy objaw choroby dzisiejszych gier. Krótka, denna, nijaka, ale za to z przepiękną grafiką oraz wbudowanym systemem coś ala The Sims. Jeżeli panowie z innych serwisów uznają grę RPG o potencjale ~9 godzin za niemalże doskonałą i ocierającą się o ideał to pogratulować im kompetencji i obeznania.
Pyszny zarzucił grze RPG najgorsze co tylko można temu gatunkowi zarzucić, mianowicie słaba fabuła. Jeżeli faktycznie jest ona tak denna i płytka jak ją opisałeś, to jest to produkt niegodny uwagi szanującego się gracza. Ja jednak pozostanę w moim oczekiwaniu na StarCrafta 2 i Dawn of War 2. Moim zdaniem te tytuły po prostu nie mogą wyjść źle, bo ich historii nie wymyśla jakiś zakompleksiony marketingowiec : ).
Recenzji nie pisal Pyszny,
lucek - 28 październik, 2008 - 10:29Recenzji nie pisal Pyszny, tylko Kwiq z tego co mi wiadomo. Niestety, albo po prostu nie przeszedl gry, albo lecial przed siebie robiac tylko glowny watek fabularny, albo sam juz nie wiem co :/ Jak juz ktos ma sie sugerowac ocenami to niech spojrzy chociaz na srednia ocen na gamerankings >> http://www.gamerankings.com/htmlpages2/927246.asp >> Featured Articles - 44 On File Average Ratio: 89.8% - (89.4%) >> z tym calkowicie sie zgadzam - Fable 2 to gra na ~9. Wciaga jak diabli, jest masa zadan do zrobienia i roznych mozliwosci. Do tego dochodza rozne sciezki rozwoju postaci + znakomity co-op przez internet. F2 podobnie jak pierwsza czesc ma swoj specyficzny klimat, ktory albo komus odpowiada, albo nie po prostu i porownywanie jej do klasycznych rpg naprawde zakrawa na smiesznosc. Pisanie ze F2 jest gorsze od F1 to juz w ogole naprawde jakas kpina. Tutaj wszystkie obietnice tworcow zostaly spelnione i wszystkiego jest po prostu duzo wiecej i bardziej intensywnie niz w poprzedniczce. W pierwszym fable zakochalem sie od pierwszego wejrzenia. W zwiazku z tym po 2 oczekiwalem naprawde wiele i wcale sie nie zawiodlem. Autor zarzuca grze, ze jest krotka. Bullshit. Jesli ktos chce zrobic naprawde wszystko w 9-10h sie nie wyrobi chocby sobie zatrudnil malego chinczyka do przechodzenia gry. Pziom trudnosci faktycznie jest dosc niski i gra jest duzo bardziej casualowa niz F1, ale takie sa prawa rynku. Nie mam tak jak kiedys calego dnia wolnego, zeby siedziec i grac w gierki. Praca, rodzina - wszystko to sprawia, ze mam ochote sobie pograc w gre najwyzej kilka h po powrocie do domu i zajac sie innymi sprawami a nie sleczec przy konsoli do nocy. Na razie nie bede pisal wiecej, bo szkoda tu robic balagan. Jesli ktos chce podyskutowac to zapraszam na prv albo gg. Rzeklem.
No niestety, przykre to
Sztasiu - 28 październik, 2008 - 10:33No niestety, przykre to jest, jak redaktor na siłę stara się być oryginalnym.
Lucek --> odnosząc się do
Pyszny - 28 październik, 2008 - 10:57Lucek --> odnosząc się do słów Sztasia, przykre jest raczej to, że niektórzy nie potrafią czytać tego, co jasno jest w recenzji napisane - napisałem bowiem (tak, to ja), że GŁÓWNY WĄTEK FABULARNY Fable 2 trwa 9-10 godzin - bo tyle właśnie zajęło mi jego przejście. Później zająłem się misjami pobocznymi i wyszło kolejnych 7, może 8 jeśli się nie mylę. Nawet w + i - masz wyszczególnione, że tylko GŁÓWNY WĄTEK FABULARNY oferuje taki czas rozgrywki. Jeśli doliczyć zadania poboczne to wychodzi z tego 17-20h. I tak - po Fable 2 spodziewałem się o wiele więcej. Różne ścieżki rozwoju postaci - było w jedynce. Znakomity co-op - jeśli komuś nie przypadła do gustu bezdennie głupia nawalanka, to na pewno nie będzie mógł nazwać tego "znakomitym co-opem". Poza tym, co Twoim zdaniem jest w nim znakomitego? Specyficzny klimat - cały tekst o tym trąbię. Nie lubię RPG-owych inkarnacji The Sims ^^ i nie, nie staram się być na siłę oryginalnym - po prostu uważam Fable 2 za grę dokładnie na 7+ - ani pół punkciku mniej, ani pół punkciku więcej. O, i jeszcze rozwalił mnie tekst, że gra jest w maks casualowata, bo "takie są prawa rynku". Chryste... Rozumiem wszystko, ale... bez przsady? Poza tym - może nie myslę dość postępowo i zamykam się na denne nowości, jednak Fable 2 miało być w założeniach tytułem RPG, który powoli otwiera przed graczem swe tajemnice. Że będziemy w nim robić coś, by otrzymywać za to nagrody, co wiązać będzie się z większą ilością mamony lub doświadczenia, przekładające się na przyjemność płynącą z zabawy. Tutaj nie ma po prostu celu w robieniu tego, co Molyneux proponuje. Rzekłem po raz drugi...
Sztasiu --> nie skomentuję, raczej nigdy nie miałeś nic konkretnego do powiedzenia prócz przytakiwania Luckowi (który jednak konkretne treści ze swoimi tekstami niesie) i mówienia tego co on ;)
Odezwij się na privie to ci
Sztasiu - 28 październik, 2008 - 16:43Odezwij się na privie to ci wyjaśnię o co mi chodziło. Generalnie mój poprzedni komentarz to nieporozumienie.
+ klimat, klimat i jeszcze
Casmirus - 28 październik, 2008 - 18:40no i 7.5 to tylko tłumaczy z jakim kibicem mamy do czynienia żenada
ciekawe jak "popuści" w recenzji ziemniaków pożoga
według mnie fable2 ma kilka błędów ale to jedna z najlepszych gier końca tego roku i ocena 9/10 za bugi jest jak najbardziej zasłużona
Zgadzam się z oceną gra
Masterdecha - 28 październik, 2008 - 22:47Zgadzam się z oceną gra piękna ale płytka dobre 8
Grałem w to półtorej
crejzol - 28 październik, 2008 - 23:20Grałem w to półtorej godziny. I wiecie co wam powiem? Znudziłem się... ta gra nie jest ciekawa... po prostu :)
a mi się podoba ma swój
PS360Gamer - 29 październik, 2008 - 10:35a mi się podoba ma swój klimacik. Lubię takie baśniowe mistyczne klimaty :) Powiem wam że dla mnie to lepsza gra od LBP. Przeszedłem całego singla i leży na półce. Nie będe siedział i lepił poziomy. GOW2, Resistance 2 , Far Cry 2, Fallout 3, Tomb Raider i wiele innych gier czeka, ale zabiorę się za nie gdy skończę Fable :)
A miało być tak
Helgast - 29 październik, 2008 - 15:49A miało być tak pięknie,no szkoda
Ta recenzja to jakies
MaximusPL - 29 październik, 2008 - 15:58Ta recenzja to jakies nieporozumienie.. Dla przestraszonych odsylam tutaj: http://www.gamestats.com/objects/741/741361/
Gra ma srednia ocen 9,2 (a jest juz tych recenzji sporo)
Pyszny wrocil i jego dawna antymilosc do M$;(
Maximus, Casmirus -> może
Pyszny - 29 październik, 2008 - 16:01Maximus, Casmirus -> może nie czytaliście, polecam w kontrargumencie do Waszej opinii o mym rzekomym fanbojstwie:
http://www.giery.eu/blog/pyszny/konsolowy-upadek-%C5%9Bredniowiecza-1203...
Zwracam honor Pyszny, ale i
MaximusPL - 29 październik, 2008 - 16:20Zwracam honor Pyszny, ale i tak Twoja ocena jest znacznie inna niz dziesiatki recenzji tej gry, ktore nie spadaja ponizej 9/10.. Dla mnie dziwne.. Chociaz z drugiej strony ja osobiscie tez dalbym z 8/10 LBP, bo do mnie nie trafia a serwisy inne daja tej grze tez conajmniej 9/10;)
Mnie sie najbardziej podoba
Profanator - 1 listopad, 2008 - 20:50Mnie sie najbardziej podoba jak gra zacina, szczegolnie jak sie w wode wskakuje :D no i te baronskie cienie (wlasnie, jakie cienie?) widac moc iXa :D w koncu studio nalezace do MS potrafi wykorzystac moc konsoli :D pozatym elo jest ten sznurek ktory ci mowi gdzie masz isc, jak dla debili jakis :D
Lionhead chyba nie należy
maXim - 2 listopad, 2008 - 00:10Lionhead chyba nie należy do MS, poprawcie mnie jeśli sie mylę.
Nie nalezal do MS, od
Profanator - 2 listopad, 2008 - 03:39Nie nalezal do MS, od kwietnia 2006 roku nalezy bo MS go kupil :P ale nie rzejmuj sie, do przedwczoraj myslalem tak samo jak Ty, ktos mnie poprawil i sprawdzilem bo az mi sie nie dowierzalo :D