El Matador… hmm… kolejna gra, gdzie bohater w stylu Rambo miażdży kolejnych przeciwników, wykorzystując przy tym wachlarz popularnych broni. Wątek fabularny nie jest zbyt rozwinięty, ale mimo że gra jest typową strzelaną TPP z opcją bulle time, czy należy na nią zwrócić uwagę?
W grze wcielamy się w Victora Corberta, specjalnego (czy raczej tajnego) agenta, który pomaga kolumbijskiemu departamentowi w zwalczaniu przestępczości narkotykowej. Będziemy musieli zmierzyć się z najpotężniejszym w Ameryce Południowej kartelem, o nazwie La Valedora. Naszym zadaniem jest zlikwidować wszystkich przywódców groźnej siatki, a także złapać zdrajców.
Fabuła nie zaskakuje, już na samym początku gry możemy przewidzieć, co będzie dalej. Szkoda tylko, że nie ma współpracy pomiędzy głównym bohaterem a kolumbijską policją. W prawdzie podczas misji pomagają nam sojusznicy, ale są oni bezimienni i szybko giną głównie dlatego, że nie możemy wydawać im poleceń. Brakuje tutaj osoby, która na stałe pomagałaby nam w zadaniach, mam na myśli tutaj postacie, które pojawiają się tylko na przerywnikach filmowych.
El Matador jest grą stosunkowo krótką. Cała kampania składa się z prologu oraz sześciu rozdziałów, a każdy rozdział składa się z trzech misji. Początkowo wydaje się, że misji jest dużo, niestety jest to złudne. Poszczególne etapy można przejść w pół godziny, ale doliczyć trzeba ładowanie poziomów. Producenci niestety nie dopracowali tej opcji i misje ładują się bardzo długo nawet wtedy, gdy skorzystamy z opcji szybkiego wczytania.
Tak jak wspominałem, El Matador jest typową grą, której zadaniem jest zabijanie wrogo nastawionych ludzi. Jednak komputerowy przeciwnik nie jest tak głupi i potrafi nas obejść, czy schować się za jakimś przedmiotem i stamtąd prowadzić ostrzał. Nasz super bohater także potrafi ukryć się za przeszkodą, producenci wykorzystali tutaj opcję typową dla klasycznych skradanek. Możemy bez problemu „przykleić” się do ściany, ale niestety nie ma opcji wychylania się na boki.
Jeżeli nie radzimy sobie z masą przeciwników, możemy skorzystać z opcji bulle time (spowolnienie czasu). Kiedy już wykorzystamy spowolnienie czasu, natkniemy się na utrudnienie, obraz zostaje rozmyty i ciężko jest trafić w przeciwnika. Efekt wygląda przepięknie, ale bardzo utrudnia strzelanie. Kończy się to głównie tak, że tracimy jakieś 80 % życia.
Gra posiada jeden duży plus. Masa wrogów do zabicia równa się z tym, że nie będziemy narzekać na amunicję. No może tylko w początkowych misjach trzeba będzie oszczędzać naboje, ale potem jest już z górki.
Tak jak w każdej grze z tego gatunku, do naszych rąk wpada całkiem spory arsenał. Początkowo korzystamy z pistoletów i lekkich karabinów, jednak w późniejszych misjach postrzelamy sobie z typowych karabinów maszynowych. Nasz bohater potrafi także strzelać z dwóch broni naraz (niestety tylko tych lekkich). Możemy także zdecydować, czy będziemy strzelać pojedynczymi pociskami, czy seriami. Pojawiają się także snajperki, ale jest to broń zbędna, ponieważ nie znajdziemy miejsca, gdzie bez problemu moglibyśmy z niej skorzystać.
Nie zabraknie także walki z bossami. Jednak są oni bardzo łatwi do pokonania i sprawiają mniej problemów niż pięciu zwykłych wrogów, ale przecież nie o to chodzi! Walka z bossem polega na tym, że gracz musi wczytać poziom z pięć razy i znaleźć jego słaby punkt. Wyjątkiem jest walka ze śmigłowcem, ciężko jest rozwalić maszynę, ale dla wytrwałych graczy i to nie sprawi problemów.
Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza cienie, które zostały przepięknie wykonane. Nieodłącznym efektem gry - są eksplozje, które także wyglądają ślicznie, aż chciałoby się je oglądać bez przerwy. Nie zabrakło także szczegółów - zobaczymy, np. jak z naszego karabinu wypadają łuski, czy też ujrzymy charakterystyczne smugi, które towarzyszą wystrzelonym pociskom. Tyle przepięknych animacji zmusza nas do zmniejszenia detali, ale mimo to gra potrafi porządnie się przyciąć, a zwłaszcza wtedy, gdy na ekranie znajduje się dużo obiektów (niekoniecznie ruchomych).
W przeciwieństwie do grafiki warstwa dźwiękowa wypadła fatalnie. Dialogi są nagrane niechlujnie, wygląda to tak, jakby było
robione w pośpiechu. Autorzy również nie pasują do postaci, ale najbardziej denerwuje agresywna muzyka, która towarzyszy podczas gry, od razu chce się ją wyciszyć.
El Matador nie jest tytułem przełomowym, ale zwykłą strzelanką, która wykorzystała stare, dobre pomysły. Jednak gra wykonana jest niechlujnie (oprócz grafiki). Odstraszają potworne wymagania sprzętowe, a zwłaszcza to, że gra potrafi się przyciąć na naprawdę dobrych maszynach. Razi także, brak opcji multiplayer, na dzisiejsze czasy jest to element nieodłączny. Produkt wzbudzi zachwyt tylko koneserów, ale uprzedzam grę można przejść w kilka godzin.
Redagowała Aleksandra Ollie Targaszewska.





Delicious
StumbleUpon
Reddit
Facebook
Wykop.pl
Gwar.pl
Odpowiedzi
Re: El Matador
Baltazar (niezweryfikowany) - 11 marzec, 2007 - 14:18Ta gra to typowa nawalanka. Chodzisz strzelasz i szukasz amunicji, Nic ciekawego :P
Re: El Matador
Patryk25125151 (niezweryfikowany) - 1 październik, 2007 - 17:29jest do tego multiplayer? pisac na gg
moje gg 9335009
Patryk25125151 (niezweryfikowany) - 1 październik, 2007 - 17:31moje gg 9335009