Inne 8 bit 16 bit NDS PSP Xbox Playstation 2 Xbox360 Wii Playstation 3 PC

Dawn of Magic: Blood Magic

dom1box.jpg

 

Hack'n'slash to jeden z moich ulubionych gatunków. Wiele godzin spędziłem bowiem na zabijaniu hord potworów w Diablo 2, które w mojej i nie tylko mojej opinii jest najwspanialszym zabytkiem tego typu gier, a także wciąż jeszcze niedoścignionym wzorem dla developerów. Szkoda więc, że nie jest to recenzja Diablo, ale - czary mary - magicznego do szpiku kości Dawn of Magic: Blood Magic. Czy mi się spodobało, czy jest dobre, czy wciąga, czy jest głębokie, czy miażdży grywalnością? Zapraszam do uzyskania odpowiedzi na nurtujące Was pytania ; )

 
 

Dawn of Magic to, jak wspomniałem wyżej, gra z gatunku action-RPG. Ciekawostką jest, iż datę światowej premiery miała ona półtora roku temu, a dopiero teraz Cenega zdecydowała się wydać ją w naszym pięknym kraju. Ten zonk na nieszczęście produktu studia SkyFallen nie spowoduje, że będę traktował go delikatniej - zagrałem teraz to i oceniam na teraz w porównaniu z konkurencyjnymi tytułami. To takie kilka słówek na wstęp : )

Fabuła Dawn of Magic dotyczy standardowo już złego pana i jego niecnych zamiarów. W roli „tego niedobrego" występuje tutaj niejaki Modo, który zostaje ukarany przez Bogów i w charakterze pokuty trafia na 100 lat na Ziemię. Co prawda każdy z nas ucieszyłby się z takiej kary, ale zadufanego w sobie i przyzwyczajonego do sielanki w Absolucie Modo taki obrót sprawy delikatnie mówiąc nie usatysfakcjonował. Postanowił więc zrobić wszystkim na złość i zniszczyć zieloną planetę! Prawda, że nowatorskie? W gruncie rzeczy mógłbym już w ostateczności przystać na taki rodzaj historii i z początku nawet go zaakceptowałedom1.jpgm, ale to, co czekało mnie dalej było straszne... Fabuła jest niezwykle monotonna, nie pozwala się w ogóle w siebie zagłębić, nie mówiąc już o niesamowitych doznaniach, których przecież od „hakenslesza" nie ma co wymagać. Dobijają też „dialogi" - jeśli już twórcy gry się na nie zdecydowali, to mogli je dopracować. Frustrująca jest bowiem sytuacja, gdy podczas rozmowy nie mamy żadnej opcji do wyboru, nasz bohater nic nie mówi, za to NPC znakomicie odczytuje nasze intencje. Rozumiem, gdyby potężni magowie potrafili czytać w naszych myślach, ale żeby jacyś górnicy czy wieśniacy? Co więcej, „dialog" polega na przeczytaniu dwóch zdań i dokonaniu wyboru - możemy podjąć zadanie, lub odmówić. Denerwuje też brak opcji „zakończ rozmowę" która tak naprawdę definitywnie by ją kończyła. W DoM należy bowiem zaczynać konwersację tyle razy, o ile rzeczy chcemy zapytać. Żenada...

 

To co przeczytaliście powyżej to jednak jeszcze nic. Dosłownie i w przenośni powala bowiem proces wybierania głównego bohatera. Pomijam fakt, że nie możemy stworzyć własnej postaci, bo to akurat jeszcze mogę zrozumieć, ale zestaw „herosów", jaki zaserwowali nam panowie ze SkyFallen woła o pomstę do nieba. Na kierowaną przez nas postać możemy bowiem obrać takie osoby, jak: Niezdarny Student, Dziwna Cyganka (?), Tlusty Mnich (lol) i... uwaga, gwóźdź programu... - Żona Piekarza! I w tym momencie możecie mi powiedzieć, że jestem ordynarny, pokemoniasty, wulgarny i co tam jeszcze wymyślicie, ale to jest kurwa ROTFL dekady! Przecież Dawn of Magic to gra sygnowana znakiem 16+, w której krew leje się tak często jak mocz w piwiarni, a tutaj jakaś baba z wałkiem i spasiony mnich... Jedyną w miarę normalną postacią wydaje się być owy nieszczęsny Niezdarny Student, ale określający go przymiotnik też pozostawia sporo do życzenia...

 

dom2.jpgKiedy już wybierzemy naszego herosa, który ma uratować świat przed złowrogim Modo, możemy rozpocząć wykonywanie, pożal się Boże, questów. Rozpoczyna się od prostych zadań typu „zabij dziesięć skorpionów i wróć po nagrodę" czy „zanieś książkę do xxx". Sęk w tym, że przez całą grę spotykamy albo takie questy, albo jakieś dziwaczne pierdółki. Bo kto mi powie, że gonienie po wsi dzieci jakiejś kobiety nie jest debilne? Co prawda największym plusem, a zarazem minusem jest fakty, że pracy jest multum i questy można wykonywać w zasadzie w nieskończoność.

 

Jak sam tytuł wskazuje, Dawn of Magic przesiąknięta jest magią. Jakiej postaci byśmy nie wybrali i tak zostaje ona magiem. Nie oznacza to jednak, że nasze pole manewru się kończy - wręcz przeciwnie! Do wyboru jest 12 szkół magii, z czego 3 z nich obieramy sobie jako nasze specjalizacje. Nie wyklucza to możliwości korzystania z zaklęć innego typu, jednak trzeba z nimi eksperymentować bardzo uważnie. Sprawa czarów jest w DoM całkiem złożona i zapewnia multum kombinacji. Zaklęcia można bowiem ze sobą łączyć, wywołując tym samym powstawanie nowych o kilku właściwościach i większej mocy, czy też zakląć nimi broń. Klikanie na plusiki przy różnorakich abrakadabrach również nie przechodzi bez echa - wywołują one bezpośredni wpływ na naszą postać, co objawia się morfowaniem (czyt. zmianą wyglądu zewnętrznego bohatera). Myślicie, że to nudne? A skąd! Połączenie odpowiednich czarów daje naprawdę śmieszne efekty i w pewnej chwili nasz Niezdarny Student (bo gry innej postacią sobie po prostu nie wyobrażam) wygląda jak zmutowany i uczłowieczały prosiak z rogami. Oprócz zaklęć możemy też inwestować zdobywane wraz z poziomami doświadczenia punkty w umiejętności, wśród których znajdziemy handel, atak, rzemiosło, zaklinanie i kilka innych. Poprzez ich rozwijanie otrzymujemy różnorakie premie i bonusy, nieraz przydające się podczas rozgrywki.

 

Był mały plusik, to teraz będzie minusik. Nie od dziś wiadomo, że esencją gatunku h & s jest kolekcjonowanie przedmiotów, ich ulepszanie, sprzedawanie, kupowanie i zakładanie. Słowem - bez tego elementu po prostu nie chce się grać. A jak przedstawia się sytuacja w DoM? Tak, zgadliście - kolejne rozczarowanie. Ekran ekwipunku jak i handlu jest bardzo niepraktyczny i po prostu niedzisiejszy. Zamiast znanej z Dungeon Siege czy Diablo siateczki, w której umieszcza się itemy, DoM oferuje nam pasek. Oczywiście aby dotrzeć do poszukiwanego przedmiotu trzeba kliknąć „tylko" 30 razy, no ale cóż - takie jest życie grdom3.jpgacza. Wygląd ekranu handlu i ekwipunku wygląda tragicznie - kolorowe podświetlenia, mała rozdzielczość tekstur i niedbałość o detale sprawiają, że aż nie chce się patrzeć w monitor. Ciekawa jest natomiast sprawa mikstur . Twórcy gry zdecydowali się na nieszablonowe i jak się okazało dziwaczne zagranie. Jeśli bowiem posiadamy w plecaku 70 mikstur życia, to przywrócą nam one 70 punktów żywotności O_O. Wniosek z tego taki, że do uleczenia potrzebujemy tyle flakoników, ile mamy punkcików życia. Trochę to dziwne , ale jeszcze dziwniejszy jest fakt, iż niebieska substancja, która w 99% przypadków jest znana jako mana, tutaj nazywa się „chi". Doprawdy, mogłaby już chociaż nosić nazwę KI - przynajmniej fani Dragon Ball (w tym ja) czuli by się jak w domu. Pomimo tego, że jesteśmy magiem, to energia „chi" prawie nigdy się nam nie kończy i mikstury ją uzupełniające zdają się praktycznie na nic, a spotkać je można bardzo często. Odwrotnie jest natomiast z flakonikami przywracającymi zdrowie - tych jest bowiem jak na lekarstwo, chociaż przeżyć bez nich poważniejszego starcia się po prostu nie da.

 

Skoro już przeszedłem do motywu śmierci... W Dawn of Magic giniemy stosunkowo często. I nie jest to jedynie wina nieszczęsnych mikstur, o których wspomniałem wyżej. W tej grze nie istnieje bowiem opcja nabijania doświadczenia - tutaj potwory nie odradzają się po restarcie co owocuje tym, że musimy iść dalej, gdzie czekają prawdziwe zabijaki, a nam brakuje expa i wtedy koło się zamyka. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja jest denerwująca i sprawia, że po dziesiątym zgonie z rzędu sięgamy na półkę po Diablo 2, wkładamy płytę do napędu, zaczynamy instalację w trakcie której robimy sobie kawę, instalacja się kończy, odpalamy D2, a płytka z Dawn of Magic otrzymuje nową, cudowną rolę o nazwie „podstawka pod filiżankę".

 

dom4.jpgMechanizm pojedynków nie jest tutaj bowiem jakimś arcydziełem. Mimo wszystko w porównaniu z resztą produkcji wygląda przyzwoicie. Akcja jest szybka i daje wycisk naszej myszy. Szkoda tylko, że siła i ilość potworów nie jest proporcjonalna do naszej siły i w 90% przypadków żeby wygrać bitwę, kilka razy musimy się ewakuować i czekać na regenerację zdrowia. Szczerze przyznam, że dawno nie spotkałem gry, w której trafiałbym czarem we wroga raz na pięć prób. Może to zbyt wysoka SI potworów, a może to ja nie umiem klikać? Trudno to ocenić ...

 

Co do grafiki, to stoi ona na przeciętnym poziomie. Co prawda jakieś półtora roku temu dałbym jej co najmniej 9, ale jak już napisałem na początku tekstu - grałem teraz, to oceniam na teraz. Na plus zaliczyć można bardzo ładnie wykonane efekty czarów, modele potworów i animacje walk. Gorzej jest natomiast z otoczeniem - zarówno drzewa, krzewy i inne naturalne osłony terenu, jak i zabudowania nie zachwycają jakością tekstur, a miejscami są strasznie kanciaste. Denerwujące są też niewidzialne bariery, znajdujące się na krańcach mapy czy też strasznie upierdliwa kamera, która jest bardzo czuła i trudno się ją obraca. Dźwięk też nie jest mocną stroną tego produktu - jakoś żaden efekt nie zapadł mi w pamięć, bo wszystko jest jakieś takie nijakie.

 

dom5.jpgPodsumowując, Dawn of Magic sprawił mi więcej frustracji, niż radości. Muszę przyznać, że grałem w ten tytuł jedynie z przymusu i teraz, kiedy skończyłem recenzję, już więcej go nie odpalę. Produkcja studia SkyFallen, która chyba miała być oryginalna, okazała się niesamowicie niedopracowana. W mojej opinii zdecydowanie ustępuje ona chociażby Titan Quest, że o Dungeon Siege 2 i Diablo 2 już nie wspomnę... Może to kwestia gustu czy wyszukanych umiejętności, ale przynajmniej dla mnie, DoM to tytuł niegrywany. Jeśli zamierzaliście zainwestować w Dawn of Magic, to szczerze odradzam - 100 zł w zamian za rozczarowanie i kilka godzin zdenerwowania to zbyt wysoka cena.

Za udostępnienie gry do testów dziękujemy firmie Cenega Poland!

20/40

Ocena końcowa:

2

Dźwięk:4
Grafika:6
Gameplay:4
Żywotność:6
Producent: SkyFallen Entertainment
Dystrybutor PL: Cenega Poland
Premiera PL:
Dystrybutor: 1C
Premiera:
oficjalna strona www
minusy:
plusy:

Odpowiedzi

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

Tą grą zapowiadano daaaawno daaaaaawno temu pod tytułem Bloody Magic. Miało być nowatorsko, zabawnie, ekstrawagancko, nietypowo a wyszło jak zwykle. Tak poważnie mówiąc, tą grą zapowiadano chyba za czasów pierwszego Dungeon Sieg'a.

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

DuBuS was pwned by Żona Piekarza [smiley=laugh]

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

a kiedys bylem pelen optymizmu co do tego tytulu.... psia jego mac :/
ehh... ciezko juz o dobre gry z tego gatunku ojj ciezko

Super recenzja

Super recenzja

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

Szkoda gry. Moze jest ciekawa, ale jak juz przezyjesz poczatkowe 70% gry, wiec sami rozumiecie :[. A co do grafy to nie ma zas jakiejs beznadziejniej. Grafa jest 7/10. A cala gra na 5/10 :[

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

czyli praiwe identycznie, jak ocenil to Ramsik :d

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

dokladnie [smiley=laugh] grafe dalem 6/10, a cala gra to 20/40, czyli po skróceniu przez 4 daje 5/10 [smiley=laugh]

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

mozecie poszukac jakiegos do niej spolszczenia bo mam ja po angielsku jakby byly napisy to tez dobrze

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

gra jest ogłupiająca,nie daje satysfakcji ani radości. Po pewnym czasie zniechąca do dalszego grania.szkoda pieniądzy.

Re: Dawn of Magic: Blood Magic

potrzebuje spolszczenie do tej gry...prosze o pomoc...odpiszcie!!!