Inne 8 bit 16 bit NDS PSP Xbox Playstation 2 Xbox360 Wii Playstation 3 PC

Age of Pirates: Opowieści z Karaibów

age_of_pirate_screen_1.jpgW dzieciństwie uwielbiałem wszystko, co związane było z tematyką piracką- czytałem książki, oglądałem filmy, ba, nawet budowałem własne okręty z klocków LEGO. Kto bowiem nie lubi tych poczciwych, dobrodusznych i uczynnych ludzi, którzy za nadrzędny cel stawiają sobie bezpieczeństwo na morzach i oceanach? O tak, korsarze to jest to. Wiatr we włosach, szum fal, szabla w dłoni, huk armat, skarby, bitwy, abordaże ... Na Karaiby po raz kolejny wyruszyć czas ...
 
Firma Akella to bodaj najgrubsza ryba w branży gier o tematyce marynistycznej. Na swoim koncie ma takie tytuły jak Sea Dogs, Swashbucklers czy Piraci z Karaibów. Ta ostatnia gra, mająca dużo wspólnego z przygodami pana Jacka Sparrowa, to nieoficjalna kontynuacja, a raczej przeróbka Sea Dogs 2. Podobnie jest z Age of Pirates- można uznać ją za Sea Dogs 3, choć po raz kolejny trzeba tutaj użyć słowa „nieoficjalnie”. Jak wszyscy doskonale pamiętamy, Piraci z Karaibów podbili serca wielu graczy, zachwycając zapierającą dech w piersiach grafiką i dając graczowi bardzo dużą swobodę rozgrywki. Co oferuje nam kontynuacja gry, nosząca niezbyt innowacyjny podtytuł „Opowieści z Karaibów”? O tym poniżej...
Ahoj, panie Kapitanie!

Akcja gry toczy się w XVII wieku, kiedy to o panowanie w basenie Morza Karaibskiego walczą cztery wielkie potęgi europejskie: Anglia, Holandia, Hiszpania i Francja. Świat gry jest ogromny i jego przemierzenie wzdłuż i wszerz zajmuje naprawdę sporo czasu. Podczas naszych wypraw będziemy mogli odwiedzić aż 16 wysp (Jamajka, Hispaniola, Puerto Rico, Tortuga, Dominika, Marie-Galante, Gwadelupa, Martinika, St. Martin, St. Eustatius, Curacao, Barbados, Montserrat, Antigua, Nevis i St. Kitts), różniących się między sobą jedynie układem budynków i przynależnością do danego państwa. Każda z nich jest na wagę złota, więc walka między nacjami o najmniejszy nawet skrawek ziemi jest bardzo zażarta. Tak oto w skrócie można przedstawić bigos, w jaki zostajemy wpakowani.

 
Ona czy on?

W tym elemencie twórcy gry ponieśli totalną klęskę. Do wyboru mamy dwóch potomków słynnegage_of_pirates_screen_2.jpgo Nicholasa Sharka: jasnowłosego, przypominającego niemalże „księcia ze bajki” Blaze’a oraz jego przyrodnią siostrę, powabną Beatrice. Nie zostaliśmy uprawnieni do najmniejszych nawet modyfikacji w wyglądzie naszego bohatera, co dla bardziej kreatywnych graczy może okazać się ogromną niedorzecznością. Wybór postaci nie ma też żadnego wpływu na rozgrywkę, podobnie jak decyzja o sprzymierzeniu się z którąś ze stron konfliktu (oprócz wymienionych wcześniej czterech państw możemy też rabować i zabijać pod piracką banderą). Gdy już przebrniemy przez ten wymagający niezwykłego wysiłku umysłowego proces, możemy zaczynać...

 
A ja mam mapę! A raczej pół...

Od razu po zejściu na ląd podbiega do nas człowieczek i pośpiesznie wręcza nam połówkę mapy, po czym oddala się, nie zważając na nasze wołania. Owa mapa okazuje się dziedzictwem rodziny Sharków, a naszym zadaniem jest... no właśnie, co jest naszym zadaniem? Problem w tym, że gra nie daje nam żadnych, nawet najmniejszych wskazówek co do tego, jak mamy postępować, by rozwikłać zagadkę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na tej właśnie mapie opiera się fabuła gry, a raczej marny wątek, który podobnie jak wybór postaci nie ma wpływu na rozgrywkę i możemy go całkowicie pominąć. Szczerze mówiąc, spodziewałem się, że programiści zdobędą się na wysiłek i wymyślą jakąś interesującą, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji i niespodzianek historię o wielkiej pirackiej familii. Ale niestety się zawiodłem, i to srogo. Rekompensatą jest jednak całkowicie nieliniowa rozgrywka. Nie istnieje możliwość, że w dwóch różnych save’ach spotkamy w tawernie tych samych oficerów czy dostaniemy te same zlecenia. Nawet nasz główny pracodawca (czyt. Gubernator państwa, dla którego pracujemy) za każdym razem ma dla nas nieco inną robotę.

 
Dziesięć w skali Beauforta!

age_of_pirates_screen_3.jpgJak nietrudno się domyślić, esencją gry jest nasz statek i wszystko, co z nim związane. Jako kapitan łajby odpowiedzialni jesteśmy za zatrudnianie załogi, werbowanie oficerów, udoskonalanie naszego sprzętu czy handel. Kiedy mamy już komplet ludzi i zapasów, a także zlecone zadania, możemy śmiało wyruszyć ku przygodzie. Wydarzenia, jakich możemy doświadczyć, znane są doskonale z poprzednich części gry - bitwy morskie i sztormy powinny dostarczyć wystarczająco dużo wrażeń. Walki z piratami i patrolami wrogich nam państw są ekscytujące, ale też niesamowicie trudne, a w skrajnych przypadkach nawet niemożliwe do wygrania. Jeśli ktoś nie grał w poprzednie części, to może mieć spory problem, bo chociaż bitwa sprowadza się do załadowania jednego z czterech rodzajów amunicji (kule armatnie, kartacze, bomby lub kule łańcuchowe), obróceniu statku burtą do przeciwnika i wystrzelenia pocisków, a następnie wykonania abordażu, jest to zadanie wymagające wprawy. Umiejętności przydają się też podczas walki na pokładzie, kiedy to zwykle musimy przebić się z naszą szabelką i pistoletem przez zastępy marynarzy, a na końcu dopaść kapitana. Kolejnym mankamentem, który podnosi i tak już wysoko zawieszoną poprzeczkę, jest brak możliwości ucieczki z bitwy. Czasem wrogowie okazują nieco przychylności i pozwalają nam odpłynąć bez szwanku w zamian za okup. Takie sytuacje nie zdarzają się jednak zbyt często, a sami nie możemy zaproponować pokojowego rozwiązania. Gdy uda nam się wygrać bitwę, możemy zabrać ze statku „oponenta” cenne towary, wziąć w niewolę załogę czy przejąć cały statek. Na tym właśnie polega w tej grze mechanizm bogacenia się. <!--pagebreak-->

 
Bezrobocie na Karaibach? Nigdy!

Kolejny aspekt gry to wykonywanie pojedynczych questów. Zlecają nam je ludzie, spotykani na ulicach miast lub w tawernie. Zwykle sprowadzają się one do jednego ze schematów, jakie przygotowali dla nas twórcy gry: dostarcz kogoś na wyspę, zatop statek, przetransportuj towary, dostarcz niewolników i kilka podobnych. Po wykonaniu potężnej dawki zadań dopaść nas może znużenie, bo kto z otwartymi ustami i cieknącą po podbródku śliną po raz 137 zabiera w rejs z San Juan do St. Martin „pana xxx”? Korzyści płynące z wzorowego wykonywania pracy to pieniądze, a także doświadczenie i reputacja, która ma wpływ na szacunek wśród mieszkańców kolonii.

 
Szermierka, handelek, a może nawigacja?

Skoro wspomniałem wcześniej o zdobywaniu doświadczenia, to o rozwoju bohatera też przydałoby się napisać kilka słów. Po awansie na kolejny poziom mamy możliwość przydzielenia punktów do zdolności oraz umiejętności (co za zróżnicowanie). Pomagają one w walce, sterowaniu okrętem czy handlu. Ten element RPG jest plusem gry, gdyż odpowiednie rozwijanie postaage_of_pirates_screen_4.jpgci pozwala uczynić z niej abordażowego rzeźnika czy snajpera, a wtedy może być bardzo ciekawie. Kto bowiem nie odczuwa satysfakcji po zdziesiątkowaniu w pojedynkę całej załogi przeciwnika?

 
Jak tu ładnie...

Grafika w najnowszym dziele Akelli stoi na wysokim poziomie. Postacie wykonane są dokładnie, a efekty specjalne i pogodowe bardzo uprzyjemniają rozgrywkę. Wzburzone morze podczas sztormu, szalejące tornado czy zachodzące na horyzoncie słońce to tylko część smaczków, jakie przygotowali dla nas programiści. Trochę gorzej prezentują się miasta - są ograniczone terytorialnie i istnieją w nich znienawidzone przez chyba wszystkich graczy na świecie niewidzialne ściany. Na szczęście nasze pobyty na lądzie ograniczają się do krótkich wizyt w tawernie/sklepie/stoczni/rezydencji Gubernatora. Warto wspomnieć, że gra była robiona grubo ponad rok temu na silniku Storm Engine 2.5 i nie wykorzystuje w pełni możliwości dzisiejszych kart graficznych.

 
Ach te karaibskie klimaty...

Gdy do grafiki dodamy całkiem dobrą oprawę dźwiękową, możemy poczuć prawdziwą bliskość archipelagu. Efekty dźwiękowe podczas bitew zostały świetnie dobrane i wprowadzają nas w bojowy nastrój. Na uwagę zasługuje też odpowiednia do epoki muzyka, śpiew ptaków czy dźwięk uginającej się pod naszym ciężarem trawy. Wszystkie te elementy składają się w efekcie na bardzo dobry klimat gry.

 
Byłoby zbyt pięknie...

Niestety, gra nie jest pozbawiona bugów. Podczas żeglugi po Morzu Karaibskim napotykamy dziwne sytuacje, jak znikanie z pokładu załogi przy włączeniu widoku FPP (jak to, przecież przed chwilą Józek ze Zdziśkiem czyścili armatę!). Polska lokalizacja też psuje wizerunek gry. Wybuchnąłem śmiechem, gdy w mieście zauważyłem napis „Skład” nad drzwiami budynku. Jeśli tłumacze chcieli być tak gorliwi, to mogli pokusić się o podłożenie polskich głosów pod dialogi. Kolejne niedociągnięcie wygląda następująco: na minimapie w momencie, gdy wpływam do portu, widzę za mną statek przeciwnika i pomimo tego, że spędzę w mieście 2 dni, to podczas wypływania ten statek wciąż tam jest. Problem robi się poważny, kiedy łajba okazuje się dla nas zbyt mocna, a my nie możemy jej ominąć. Nasz okręt nieubłaganie idzie na dno, a jeśli nie mieliśmy dodatkowych save’ów, to age_of_pirates_screen_5.jpgspokojnie i bez nerwów zaczynamy przygody od początku ...

 
A może by tak przez sieć?

Gdy znudzi nam się rozbijanie wrogich okrętów i pławienie się w mamonie, możemy spróbować swoich sił w walce z żywym przeciwnikiem. Gra oferuje nam całkiem przyzwoity tryb multiplayer, dający możliwość gry w 4 trybach (Free for All, Naval Battle, Capture the Fort i Sink the Convoy). Zawsze to kilka dodatkowych godzin zabawy, a zatopienie okrętu kumpla z klatki obok daje naprawdę sporo radości.

 
Werdykt:

Wbrew pozorom trudno wystawić tutaj obiektywną ocenę. Z jednej strony bardzo dobry klimat gry i ogromna swoboda działania, z drugiej jednak dno fabularne i zaczynająca się po dłuższej rozgrywce potworna nuda. Dla fanów serii jest to oczywiście pozycja obowiązkowa i zapewne spełni ich oczekiwania. Ja jednak jestem wybredny i uważam, że AoP: OzK to po prostu poprawieni Piraci z Karaibów, wzbogaceni o kilka nowych opcji. Grę ratuje jeszcze niska cena, odpowiadająca jednak proporcjonalnie czasowi, jaki przeciętny gracz będzie w stanie spędzić przy tym tytule.

 
Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy firmie Cenega Poland
 
[PC]
Age of Pirates: Opowieści z Karaibów
div style="background: transparent url(http://giery.eu/images/grey_star.gif) repeat scroll 0% 50%; float: left; width: 80px; height: 20px; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;"> 
Złożoność:
div style="background: transparent url(http://giery.eu/images/grey_star.gif) repeat scroll 0% 50%; float: left; width: 80px; height: 20px; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;"> 

Gatunek: akcja/tpp
Producent: Akella
Dystrybutor PL: Cenega Poland
Premiera: 09.12.2005
Premiera PL: 11.08.06
Oficjalna strona WWW
 

 

minusy:
plusy:
Ocena końcowa:

7

Dźwięk:8
Grafika:7
Gameplay:6
Żywotność:6
pegi 12+pegi wulgarny językpegi przemoc
Producent: Akella
Dystrybutor PL: Cenega Poland
Premiera PL: 11.08.2006
Dystrybutor: C1
Premiera: 09.12.2006
oficjalna strona www
wymagania minimalne:

Procesor: Intel Pentium 4 2,4 GHz

RAM: 1 GB (XP) / 1,5 GB (Vista)

Karta graficzna: GeForce 6600 128 MB

Miejsce na dysku: 4 GB

Odpowiedzi

Re: Age of Pirates: Opowieści z Karaibów

heh, ale recenzja..[smiley=wink]
ale z tymi klockami LEGOI toś przesadził [smiley=laugh][smiley=laugh]

Re: Age of Pirates: Opowieści z Karaibów

Ramsik kto pozwolił Tobie na pisanie recenzji................ zacznij grac w Twojej recenzji czytamy "brak możliwości ucieczki z bitwy" kuzik prawda wystarczy zaakceptować walke pierwsza opcja przez Ciebie wymieniona to zapłata FAKT druga opcja to ustawiasz statek z wiatrem i dajesz dyla z walki "ucieka sią chwile " ale metoda 100 %skuteczności nawet na samym początku gry jak masz nieszcząśliwego Lugierka Bryka Fregate wiąc zanim zaczniesz pisać recenzje najperw przejdź gre !!!!! Czytamy dalej sami nie możemy zaproponować pokojowego rozwiązania..............no poprostu niech ADM stronki zdejmie recenzje mozna zaoferować samemu Kase "piasty" w zamian za darowanie zycia i obojątnie mając Lugierka czy Man-o-wara !!!!!!!! Gierka jest naprawde dziarska POLECAM WSZYSTKIM !!!