Dziesięć lat przyszło nam czekać na ukazanie się Paradise. Benoit Sokal nie pobił może rekordu speców od Duke Nukem Forever, ale cała dekada to i tak krótko nie jest. Czy czekanie na grę aż tyle czasu opłaciło się? Paradise miał być cudowny, nowatorski i odkrywczy. Miał na nowo zdefiniować gatunek przygodówek point’n’click. Czy tak się stało, przeczytasz drogi Czytelniku w tekście poniżej.
Główna bohaterka – Ann Smith, budzi się ona pewnego dnia w zupełnie obcym jej miejscu. Wraz z nią lądujemy w tropikach. Już od samego początku odwiedzamy miejsca, które sami chcielibyśmy zobaczyć, poznajemy ludzi, których życie zainteresowałoby nas nie tylko w świecie gry. Po prostu z każdej lokacji, z każdej ściany, postaci i z każdego najdrobniejszego ziarenka znajdującego się na ekranie wylewa się charakterystyczny, znany wszystkim fanom przygodówek Sokalowy klimat. To samo tyczy się samego poznawania opowiedzianej historii. Pomimo, że wszystko dawkowane jest w małych porcjach, to zwroty akcji potrafią często być szybkie i zaskakujące. Można naprawdę wczuć się w klimat, jaki serwuje nam gra. Przy recenzowaniu Paradise nie da się uniknąć porównań z Syberią – poprzednią grą Sokala. Elementem charakterystycznym Syberii było takie przedstawienie postaci, że każdy właściwie mógł się z nimi utożsamić. Niestety Raj nie spełnia oczekiwań, jeśli chodzi o ten element. Opowiedziana historia i bohaterowie – wszystko to jest na tyle nieprawdopodobne, że naprawdę ciężko jest się utożsamić z postaciami i wydarzeniami, które oglądamy na ekranie.
Najważniejsze w grze przygodowej są z pewnością zagadki. Ich poziom w Paradise jest nierówny. Niektóre wydają się być banalnie proste, inne zaś wymagają chwili pogłówkowania. Wiąże się to z tym, że niektóre czynności konieczne do wykonania zadania nie są ze sobą logicznie połączone. Wydaje mi się, że były wymyślane troszkę na siłę. Nie chcę tu przytaczać przykładów, tak samo jak przywoływać fabuły gry, by nie psuć Wam zabawy w odkrywaniu świata Paradise i rozwiązywaniu kolejnych zagadek.
Czas ocenić stronę graficzną Paradise. Już na samym wstępie zaznaczę, że jest ona raczej przeciętna, ale (jak na ironię) wg mnie
zdaje się być najlepszym elementem gry. Z plansz, które służą jako tło, wylewa się wręcz nieprawdopodobny klimat produkcji. Aż chciałoby się chociaż na kilka minut wejść w monitor i znaleźć się w świecie Paradise u boku Ann Smith. Zaraz, zaraz – czy ja napisałem wcześniej „plansz”? Tak, niestety, ale świat przedstawiony w Paradise został w sposób dość archaiczny – za pomocą statycznych, malowanych plansz. Dokładnie tak jak w Syberii. A chcielibyśmy przecież zobaczyć więcej animowanych, trójwymiarowych elementów, szczegółów. Nieprawdaż? Do tego dochodzi jeszcze dość dziwna i sztywna animacja postaci. Ann często odwraca się po to, by przejść na zaprogramowaną przez twórców ścieżkę. To też pewien krok w tył. Na szczęście sytuację ratuje to, że wspomniane wcześniej plansze z tłem wręcz urzekają swoim pięknem.
Sfera dźwiękowa gry jest jak najbardziej poprawna. Nie stoi może na najwyższym poziomie, ale swoje zadanie spełnia znakomicie – pozwala wczuć się w klimat prezentowanej dżungli. Motywy oparte na ćwierkaniu ptaków czy muzykowaniu świerszczy po prostu wpadają w ucho. Niektóre są skoczne i szybkie, inne trochę wolniejsze, ale żaden z utworów nie psuje wrażeń płynących z rozgrywki. Równie dobrze prezentują się dialogi – po prostu miło ich posłuchać.
Czekanie na Paradise aż dziesięć lat mogło spowodować, że mogliśmy spodziewać się czegoś rewelacyjnego. Przynajmniej ja czekałem na grę rewolucyjną i rewelacyjną. Zawiodłem się srodze. Niestety, Paradise stanowi pewien krok wstecz zarówno jeżeli chodzi o gatunek przygodówek, jak i w porównaniu z obiema częściami Syberii. Przeciętna historia, przeciętna grafika, przeciętna muzyka. Paradise to taka właśnie gra – przeciętna. Przykro mi to pisać, ale taka jest niestety prawda. Jeżeli jesteś wymagającym fanem przygodówek, to raczej nie warto wydawać Twoich pieniędzy na Paradise. Jedynymi zadowolonym z tej produkcji mogą być niedzielni gracze lub fani produkcji Benoit Sokala. Przykre. Może następnym razem będzie lepiej.
Producent:
Dystrybutor PL:

Delicious
StumbleUpon
Reddit
Facebook
Wykop.pl
Gwar.pl
Odpowiedzi
Re: Paradise
Metalomaniak (niezweryfikowany) - 11 marzec, 2007 - 11:23Kurde przecież ta przygodówka jest genialna, nie wiem jak można tak skrzywdzic dzieło Benoita Sokala.